poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Felieton #3 - O długości spodni słów kilka.



Jak to w końcu jest z tą prawidłową długością spodni? Dlaczego, co i rusz, natykamy się na facetów w spodniach za krótkich/za wąskich/za długich/za szerokich itp. itd.? Skąd się wzięło popularne ostatnio w internecie powiedzenie, że na zdjęciu widać "wodę w piwnicy"? W końcu, dlaczego tak wiele osób drażni ten temat i nie mogą przejść obok niego obojętnie? Z tymi pytaniami postaram się zmierzyć w dzisiejszym felietonie, zapraszam do lektury.


Na początek warto zaznaczyć, że felieton ma charakter osobisty i pojawią się w nim moje opinie (trudno o całkowity obiektywizm), oparte na jakiejś wiedzy i obserwacjach. Można powiedzieć, że w tej chwili należę do grupy noszącej spodnie węższe i krótsze niż przeciętna. Jednak jeszcze nie tak dawno temu, zanim zacząłem istnieć w internecie jako Meander, nosiłem spodnie o wiele za szerokie. Bojówki, kieszenie cargo i nogawki szerokości dwóch standardowych to była moja codzienność. Mam zatem wrażenie, że opieram się na dość szerokim spectrum doświadczeń ;) 


Na początek odpowiednia długość i szerokość spodni. Można powiedzieć, co kraj to obyczaj, a te dwie zmienne różnią się w zależności od tego o jakich czasach, szerokości geograficznej, czy grupie społecznej mówimy. By nie popadać w archaizm, cofnę się jedynie o kilkanaście lat. Zapewne większość z Was pamięta koniec lat '90 i początek nowego milenium. Panująca wtedy moda na tzw. skejtów, przyniosła nam spodnie z szeroką nogawką i niskim krokiem, które mocno osadziły się szczególnie w środowiskach hip-hopowych.


Następnie w Polsce pojawia się trend płynący z Zachodu z lekkim opóźnieniem, na tzw. mężczyzn metroseksualnych. Zadbanych, starannie wystylizowanych i przede wszystkim modnie ubranych. Wraz z tym trendem pojawiają się co raz mocniej dopasowane spodnie, wciąż jednak nie borykamy się z kwestią ich długości. Powszechne było wyśmiewanie się z "rurek" jako zupełnie niemęskich spodni. Mimo to, wciąż trzymają się one na rynku, wręcz stając się ostatnio bardziej popularne. Miedzy innymi za sprawą mody na krótkie spodnie.


Trudno rozsądzić skąd dokładnie przywędrowała do nas ta moda. Z jednej strony tego typu spodnie są szalenie popularne na południu Europy, we Włoszech, czy Hiszpanii, co wynika z ich praktyczności w cieplejszym klimacie. Z drugiej strony, stały się one pewnym elementem młodzieżowej subkultury streetowej. Wiecie, lepiej widać markowe sneakersy gdy nogawka jest krótsza, do tego doszły jeszcze dresy i joggersy ze ściągaczami i sprawa zaczęła się komplikować.


Co jednak ze sztywnymi regułami klasycznej elegancji? Cóż, nie da się ukryć, że łamane są one już od lat, a granice przesuwają się raz w jedną, raz w drugą stronę. Dla konserwatystów pozostało słynne jedno załamanie nad cholewką buta. Włosi jednak bez krępacji poczęli skracać nie tylko nieformalne chinosy, ale również spodnie garniturowe, dalej wyglądając przy tym stylowo. Kiedy jednak te inspiracje zaczęły przenikać do innych krajów, okazało się, że nie tak prosto jest przełożyć włoski styl jeden do jednego. Podczas gdy Włosi świetnie się czują w swoich krótkich nogawkach, my Polacy mamy z nimi nie lada problem. Co innego bowiem rozgrzane letnim słońcem ulice Neapolu, a co innego Warszawy, czy Łodzi, choćby i w 30 stopniowym upale. Inna mentalność i inne granice. Czy oprócz pogoni za modą i stylem wąskie i krótkie spodnie mają jeszcze jakieś znaczenie? Dla mnie, zupełnie inne niż dwa powyższe i jest to coś o czym Włosi doskonale wiedzą, a czego nam Polakom czasem brakuje. Wyczucie proporcji.


Dobre dopasowanie to pierwszy krok do poprawy swojego stylu. Tak wyczytamy na co drugim blogu o modzie. Co za tym idzie, warto poznać proporcje, które są dla nas dobre. Wysocy i szczupli faceci mogą sobie pozwolić na optyczne poszerzenie, czy skrócenie sylwetki, bo to im mocno nie zaszkodzi. Z kolei niżsi, przysadziści mężczyźni wręcz będą poszukiwać rozwiązań wyszczuplających i wysmuklających sylwetkę. Podobnie jest z tęgością. Gdy na kogoś szczupłego założymy szerokie spodnie i marynarkę, sprawimy wrażenie jakby miał ubrania o kilka rozmiarów za duże. Oczywiście w drugą stronę, można wywołać efekt "jak po młodszym bracie", więc wszystko i tak rozbija się o wyczucie.


Dlatego właśnie zdecydowałem się na zwężenie większości swoich spodni. Dużo bardziej podobał mi się efekt odkrytej kostki, niż harmonijka z materiału na bucie. Oczywiście przesadziłem z dopasowaniem. Musiałem na własnej skórze się przekonać, że najważniejszy jest umiar. A Wy jesteście świadkami tej nauczki. Mam w szafie spodnie za krótkie, za długie i te dla mnie w sam raz. Teraz czeka mnie żmudny proces wydłużania i skracania poszczególnych egzemplarzy. Pierwsze dwa właśnie dziś wylądowały u krawca.


Aby domknąć temat, pozostały mi dwie kwestie do poruszenia. Prawidłowa długość nogawki to pierwsza z nich. Nie ma tutaj jednak jednej, prostej odpowiedzi. Słynne jedno załamanie (jak powyżej po lewej) to zbytnie uproszczenie. Jeśli nogawka jest szeroka, to możemy sobie na nie pozwolić. Ale jeśli jest wąska, spodnie powinny być odpowiednio krótsze i z załamania możemy zupełnie zrezygnować. Podobnie, przy letnich spodniach spokojnie możemy odsłonić kostkę, a przy zimowych, lepiej postawić na długość, z oczywistych względów komfortu termicznego. Różnice występują również w wypadku sytuacji formalnych i nieformalnych. Przy tych pierwszych powinniśmy postawić na dłuższą nogawkę (nawet ryzykując, że będzie za długa), bo jednak lepiej więcej zakryć, niż przypadkiem coś odsłonić. Natomiast przy nieformalnych zestawach - dla mnie? Hulaj dusza, piekła nie ma. Tutaj w grę wchodzi tylko nasz komfort i samopoczucie. Jeśli dobrze czujemy się w spodniach do kostek, to takie nośmy. Jeśli wolimy harmonijkę i nogawkę prawie do ziemi, to hej, dlaczego nie? Pewnie, zaburza to proporcje. Oczywiście, dla kogoś jedno, czy drugie rozwiązanie może wyglądać źle. Ale to w końcu nasze spodnie, prawda? Warto jedynie czasem spojrzeć na siebie z dystansem i spróbować ocenić, czy faktycznie dobrze wyglądamy w ulubionych rurkach/bojówkach. Może, tak jak w moim przypadku, okaże się, że to co było dla nas wygodne, nie do końca pasuje do naszej figury? Wtedy zachęcam do eksperymentów i szukania swojego "złotego środka".

A już zupełnie na sam koniec zostawiłem coś niezbyt przyjemnego. Negatywne komentarze w internecie, czyli popularny hejt. Napisano o nim już setki, jeśli nie tysiące artykułów. Ja nie będę się silił na jakiś głos ekspercki, czy odezwę w tej kwestii. Pozwolę sobie po prostu napisać, że to przykre jak ktoś potrafi oceniać drugą osobę przez pryzmat długości spodni, czy w sumie jakiegokolwiek elementu ubrania. Bo tyle się ostatnio mówi o wolności, szczególnie w internecie. Natomiast akceptacji dla tej wolności widać jakby mniej i ubiór zdaje się być w tym wypadku naprawdę niewielkim problemem, wśród morza poważniejszych. Ale skoro to moja branża, to pozwolę sobie napisać: nie podoba Ci się długość czyichś spodni? Ok. Zanim jednak skomentujesz, pamiętaj by spojrzeć najpierw na swoje.

Mam nadzieję, że wyciągnęliście z tego tekstu jakieś przesłanie. Pewnie jest dość chaotyczny, ale sporo tu emocji, więc mam nadzieję, że zrozumiecie. W razie czego, sekcja komentarzy jest jak zwykle do dyspozycji i chętnie poznam Wasze opinie.

Meander


Autorami zdjęć są Gosia Terka i Ania Błaszczyk oraz pochodzą one ze stron: skate-europe.com, asos.com. pinterest.com, menstyle1.com, looksgud.in

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny artykuł. Pozwole sobie zadac pytanie skoro artykul traktuje o spodniach. Mam muskularna budowę ciała szczególnie w przypadku nóg, kupując spodnie w sieciowkach mogę wybrać albo za luzne albo za ciasne. Z naciskiem na, za ciasne. Po prostu niezależnie od kroju, jeżeli spodnie są w moim rozmiarze 38/34 lub 36/34 zależnie od sklepu, to prawie zawsze nogawka jest za ciasna. Znasz może jakieś sklepy oferujące sporo poszerzoną nogawke np w chinosach? Takie jak w massimo, Bytom itp są na mnie za ciasne, czy raczej bardziej dopasowane niż bym chciał.
    Pozdrawiam
    Rafał Stec

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyślałbym właśnie o Bytomiu, ale skoro i one są za ciasne to widzę dwie opcje. Albo kupujesz za duże rozmiary i oddajesz do poprawy u krawca (poluj wtedy na wyprzedażach, by w sumie nie wyszło za drogo), albo poszukujesz modeli "comfort fit", "regular fit", "tappered fit" (zwężane od kolana w dół). Życzę udanego polowania! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Michał, a czy możesz polecić dobrego krawca w Warszawie, od skracania / zwężania spodni?
    Pozdrawiam,
    Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skracanie, czy zwężanie spodnie to na tyle prosta przeróbka, że rozejrzałbym się za jakimś osiedlowym krawcem/krawcową - powinno być nieco taniej. Dobrych krawców można spotkać na Górnośląskiej i na Chmielnej (nie znam dokładnych adresów, trzeba się przejść ;)), ale ceny będą odpowiednio wyższe, choć i spectrum możliwych poprawek szersze i jakość wykonania dużo lepsza.

      Usuń
  4. Po pierwsze, bardzo fajny blog, miło że pisze ktoś z Łodzi :).

    Po drugie, co do poruszonej kwestii mam podobne przemyślenia - trzeba znaleźć swój złoty środek. Ja pamiętam jak kiedyś dałem do zwężenia spodnie krawcowej i powiedziałem żeby zwęziła po całej długości (pomimo, że zasygnalizowała że można inaczej). Potem mogłem w nich tylko chodzić bo usiedzieć było ciężko :). Teraz jak zwężam to (poza skrajnymi przypadkami) tylko od kolana w dół.

    Po trzecie, z usług których krawców korzystasz do prostszych poprawek krawieckich? Chodzi mi o Łódź bo jak rozumiem też mieszkasz w tym mieście :). Jeżeli już poruszałeś, tę kwestię to przepraszam :)

    pozdrawiam
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałem w Łodzi, teraz urzęduję w Warszawie od niedawna ;)
      Jeśli chodzi o łódzkich krawców to na pewno godny polecenia jest p. Tadeusz Baś, który ma pracownię na Nawrocie. Uchodzi za najlepszego w mieście. Innych adresów dokładnie nie pamiętam (na Piotrkowskiej powinny być bodaj 2 pracownie, głębiej w bramach), ale pod tym linkiem możesz sporo o tym poczytać: https://forum.butwbutonierce.pl/topic/153-%C5%82%C3%B3d%C5%BA-przewodnik-miejski/
      Polecam użyć wyszukiwarki w temacie, bo jest sporo czytania ;)

      Usuń
  5. Bardzo fajny i wartościowy wpis. I masz całkowitą rację, nie ma nic gorszego niż zaburzone proporcje ciała. Sam musiałem się tego nauczyć na własnym przykładzie. Jednak myślę, że skreśliłeś bojówki za szybko. Może powinieneś pomyśleć o powrocie do przeszłości... może tylko w węższej wersji. Więcej o temacie bojówek pisze na na swoim blogu. Sprawdź i może się przekonasz.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń